5/24/2013

pray for

"Dawno Cię nie było, więc dawno nie rozmawialiśmy. Można by tak teraz pogadać... o czymkolwiek. Nawet o niczym, jeśli chcesz słuchać. Może nie bardzo chce mi się gadać, bo i nie mam o czym, ale myślę, że warto byłoby... chociażby pomilczeć... bo wciąż pamiętam, że to wszystko było mogleniem się o deszcz. Tak jakby zapomniany przeze mnie mój własny Anioł Stróż, którego dałeś mi chyba zbyt wcześnie, zapomniał i o mnie. Musiałam własnymi siłami, kropla po kropli, zmieniać oceany na inne, żeby dwa razy nie wchodzić w to samo. Modliłam się do nikogo, wcale nie nazywając tego modlitwą. Łaskawie... z wrzaskiem pokazałam kilkanaście niewłaściwych dróg tej dobrej duszy, która zaszczepiła się na moim ramieniu. Żeby nie wmawiała mi głupot, żeby nie szeptała na ucho dobrych rad, bo chciałam iść sama.....


...tak jak chodzi się na długie spacery donikąd. Goniłam kilka razy tę dobrą duszę z mojego ramienia, bo strasznie szczypał brak i czułam się jak bez ręki, którą sama odcięłam. Myślałam nawet, że prawie ją złapałam, że jest tuż przede mną, albo siedzi tam, gdzie siedziała wcześniej. Błądziłam między tymi drzewami i ścieżkami. Nigdy nie zawracając, zaczęłam w końcu sama wymyślać ścieżki....


...którymi powinnam iść od samego początku. A odwracając się za siebie widziałam tylko dziurę w ramieniu jak pamiątkę po granacie, którego przecież nigdy nie było. Więc nauczyłam samą siebie nie patrzeć w tył, chociaż w głowie miałam przeszłość, której nie mogłam i nie chciałam zapomnieć. Nadal tak jest...


...Teraz bez wyrazu w głosie i na twarzy zmieniam pogodę nad sobą i przed sobą. Bo to moja pogoda, która często się psuje, nie dlatego, że takie są siły mojej natury... To tak jakby mieszkało we mnie tysiąc ludzi... I zaśmiecało te wszystkie przelane oceany, których znam każdą krople i każdą krople miałam w dłoni. Jakby zupełnie nie było im trzeba niczego do szczęścia, wrzucają inne krople mieszając jak z błotem, powodując ocieplenie...


... globalne ocieplenie mnie i mojej  głowy, która wcale nie chce być ogrzewana. Burzy moje oceany i mąci wszystkie krople wód. Łapiąc parujące niekrople uciekam przed desperacją, przed zagotowaniem mózgu. Wkładam się w ciekły azot i... zmieniam swoją pogodę...


... To jak moglenie się o deszcz, kiedy wszystko schnie i nawet nadzieja obsypała siebie samą gorącym piachem, który łatwo przesypuje się przez moje palce. Zachowuje to wszystko w głowie, nie w oczach, choć często je zamykam i idę na ślepo...


...Łapie selektywnie, ale łapię powietrze po burzy. Tej mojej, na którą wcale się nie zanosiło, a była i minęła jakby nigdy nic. Jakby to było tak naturalne jak to, że pogubiłam się tu sama szukając zguby, którą przecież wyrzuciłam z kilku pięter w dół...


.. i mogłabym przysiąc, że o tym nie wiedziałeś, bo Cię tam nie było. Faktycznie. Zapomniane i niechciane nie wraca na zawołanie. Na nowo muszę starać się wymyślić i stworzyć tą dobrą duszę, którą mi przyszywałeś własnoręcznie. Potem zacznę wymyślać Ciebie, Boże"(szuflada w głowie, raroika)


Zdjęcia wykonane przez Łukasza Kasprowicza.
Warszawa, maj 2013


5/16/2013

LAMBRE

Wchodzę do domu, po pół godzinie orientuje się, że przed oczami leży wielka paczka dla mnie. Musiałam się przez chwile zastanowić, co to od kogo to. Po rozpakowaniu okazało się, że to prezent od mojej ulubionej firmy kosmetycznej http://www.madamelambre.eu/. Bardzo oryginalne opakowania. Przyznam szczerze, że byłabym w stanie kupić taki kremik tylko ze względu na ten porcelanowy słoiczek. Zakochałam się w tym klimacie, ktoś wpadł na genialny pomysł. Oprócz kremu na dzień, na noc i pod oczy, w paczuszce znalazłam dwa odcienie pudru prasowanego, próbki i zapachowy woreczek do szafy. Pewnie myślicie, że jeśli firma nie oszczędza na opakowaniu, to kosmetyki muszą być nieziemsko drogie, ale nie! Przeciwnie. Jeden słoiczek kremu kosztuje tylko ponad 40 zł. 

 

5/12/2013

strange air

Dziwnie głośne powietrze dobija się do nosa. Przygryzione wargi strach zaciska mocniej. Nierówno skaczący kawałek mięsa, czasowo podpięty pod aortę, przysuwa plecy do ściany. Wciska w mur, jestem pewna, że gdyby nie był tak twardy, plecy z chęcią wtopiłyby się w niego po same obojczyki. Wszystko wokół: spokój, cisza, nic... każe tęsknić za złem, które powinno się pojawić w następnej sekundzie. Blade, wątłe dłonie, ostatkiem sił, duszą powietrze w płucach.


5/09/2013

mint

Nie do końca krótki i nie do końca niedzielny spacer. Tak, wiem, wszędzie buty, ale merg.pl wpędził mnie w obsesję na ich punkcie. Zwłaszcza, że nosem czuję lato. Nie wiosnę, lato! Między innymi dlatego miałam ogromne chęci wziąc się za siebie. Zabrałam się za szóstkę Weidera, skończyłam po drugim dniu. Nie dlatego, że jest ciężko, po prostu strasznie nudno jest robić to samo dzień w dzień. Teraz mój chory umysł wpadł na genialną opcję zakupienia gorsetu. Może pomoże. Strona ulubionabielizna.pl zaoferowała mi takie modele: KLIK





5/06/2013

marsz

Zaczyna się kolejne odliczanie. Nastawiony budzik, chciany, upragniony. Otwiera zamknięte serca wytrychem. Bezboleśnie, nie pytając o wiek rdzy na zawiasach. Wielki tykający babciny zegar z kukułką, której nikt już nie pamięta. Otwiera drzwiczki i wypycha jednym skrzypnięciem kolorowy dziobek przyprószony siwym pyłem, krzyczący jeszcze nieudolnie nasz marsz mendelsona. 











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...