"Dawno Cię nie było, więc dawno nie rozmawialiśmy. Można by tak teraz pogadać... o czymkolwiek. Nawet o niczym, jeśli chcesz słuchać. Może nie bardzo chce mi się gadać, bo i nie mam o czym, ale myślę, że warto byłoby... chociażby pomilczeć... bo wciąż pamiętam, że to wszystko było mogleniem się o deszcz. Tak jakby zapomniany przeze mnie mój własny Anioł Stróż, którego dałeś mi chyba zbyt wcześnie, zapomniał i o mnie. Musiałam własnymi siłami, kropla po kropli, zmieniać oceany na inne, żeby dwa razy nie wchodzić w to samo. Modliłam się do nikogo, wcale nie nazywając tego modlitwą. Łaskawie... z wrzaskiem pokazałam kilkanaście niewłaściwych dróg tej dobrej duszy, która zaszczepiła się na moim ramieniu. Żeby nie wmawiała mi głupot, żeby nie szeptała na ucho dobrych rad, bo chciałam iść sama.....
...tak jak chodzi się na długie spacery donikąd. Goniłam kilka razy tę dobrą duszę z mojego ramienia, bo strasznie szczypał brak i czułam się jak bez ręki, którą sama odcięłam. Myślałam nawet, że prawie ją złapałam, że jest tuż przede mną, albo siedzi tam, gdzie siedziała wcześniej. Błądziłam między tymi drzewami i ścieżkami. Nigdy nie zawracając, zaczęłam w końcu sama wymyślać ścieżki....
...którymi powinnam iść od samego początku. A odwracając się za siebie widziałam tylko dziurę w ramieniu jak pamiątkę po granacie, którego przecież nigdy nie było. Więc nauczyłam samą siebie nie patrzeć w tył, chociaż w głowie miałam przeszłość, której nie mogłam i nie chciałam zapomnieć. Nadal tak jest...
...Teraz bez wyrazu w głosie i na twarzy zmieniam pogodę nad sobą i przed sobą. Bo to moja pogoda, która często się psuje, nie dlatego, że takie są siły mojej natury... To tak jakby mieszkało we mnie tysiąc ludzi... I zaśmiecało te wszystkie przelane oceany, których znam każdą krople i każdą krople miałam w dłoni. Jakby zupełnie nie było im trzeba niczego do szczęścia, wrzucają inne krople mieszając jak z błotem, powodując ocieplenie...
... globalne ocieplenie mnie i mojej głowy, która wcale nie chce być ogrzewana. Burzy moje oceany i mąci wszystkie krople wód. Łapiąc parujące niekrople uciekam przed desperacją, przed zagotowaniem mózgu. Wkładam się w ciekły azot i... zmieniam swoją pogodę...
... To jak moglenie się o deszcz, kiedy wszystko schnie i nawet nadzieja obsypała siebie samą gorącym piachem, który łatwo przesypuje się przez moje palce. Zachowuje to wszystko w głowie, nie w oczach, choć często je zamykam i idę na ślepo...
...Łapie selektywnie, ale łapię powietrze po burzy. Tej mojej, na którą wcale się nie zanosiło, a była i minęła jakby nigdy nic. Jakby to było tak naturalne jak to, że pogubiłam się tu sama szukając zguby, którą przecież wyrzuciłam z kilku pięter w dół...
.. i mogłabym przysiąc, że o tym nie wiedziałeś, bo Cię tam nie było. Faktycznie. Zapomniane i niechciane nie wraca na zawołanie. Na nowo muszę starać się wymyślić i stworzyć tą dobrą duszę, którą mi przyszywałeś własnoręcznie. Potem zacznę wymyślać Ciebie, Boże"(szuflada w głowie, raroika)
Zdjęcia wykonane przez Łukasza Kasprowicza.
Warszawa, maj 2013













